
Każda historia ma moc, która potrafi zmienić świat.
Pisanie ważne
Od bazgrołów do pasji
Wszystko zaczęło się niewinnie. Szósta klasa podstawówki. Ja, zeszyt i… charakter pisma, który przypominał hieroglify po trzęsieniu ziemi. Naprawdę, jeśli ktoś był w stanie to rozczytać – powinien dostać medal albo przynajmniej ciepły obiad.
Nauczycielka od polskiego spojrzała na mój zeszyt, potem na mnie, potem znów na zeszyt – i powiedziała coś w stylu:
„Ty masz pisać. Dużo. Codziennie. Ręcznie. Bo tak dalej być nie może.”
No więc miałem przepisywać jakieś teksty. Ćwiczyć ładne literki.
Ale już po trzecim zdaniu stwierdziłem: co ja będę cudze pisał, jak mogę własne!
I bach – zacząłem wymyślać historię. Własną. Bez przecinków, z dziwnym wątkiem i totalnie nieczytelnym stylem (dosłownie i w przenośni). Ale to był mój początek.
Tak powstały pierwsze rozdziały książki, która nosi tytuł:
„To jest inna historia”.
I serio – to jest inna historia, ale może kiedyś Ci ją opowiem.
Co ważne – to wszystko dzięki mojej polonistce, która nie tylko przeżyła moje pismo, ale jeszcze mnie zachęciła do pisania. A to już wyczyn godny podziwu.
Dziś piszę inaczej. Na komputerze. Strony internetowe, blogi, opowieści z życia wzięte. Ale bez tamtego początku – bez bazgrołów z podstawówki – nic by z tego nie było.
Pozostań w kontakcie